Nogi przede wszystkim!

Na całe szczęście minął już głupi trend wakacyjny na eksponowanie każdego możliwego miejsca na ciele kobiety. Z roku na rok da się zauważyć, że płeć piękna eksponuje tylko jeden z możliwych walorów swojej urody. Latem albo stawiają na dekolt albo na pokazywanie pięknych nóg. A nic tak nie eksponuje nóg jak buty na podwyższeniu!

Latem noszenie czółenek to koszmar. Nogi są spuchnięte i niechętnie wkładamy je jeszcze w wąskie buty. Nawet kosztem naszego wyglądu. Na myśl o obciskających nasze stopy butach najchętniej poszłybyśmy boso. Co więc robimy? Szukamy innych rozwiązań. Na szczęście od kilku letnich sezonów hitem są koturny, które tak samo pięknie eksponują nogi, a dodatkowo są jeszcze wygodne!

Nie da się ukryć, że koturny przypadły kobietom do gustu. Jest tak wiele modelów tych butów, że każda z kobiet ma przynajmniej jedną parę u siebie w szafie. Na eleganckie przyjęcia, na letnie spacery czy do pracy. Koturny są niezwykle praktyczne. Mogą być wykonane z materiałowych pasków, brązowych rzemyków itd. Mogą być pełne, z odkrytym palcem lub po prostu będą to sandały. Każdy model jest dobry, zwłaszcza w upalne dni!

Koturny świetnie się sprawdzą przy lekkich, letnich sukienkach, kiedy będziemy chciały podkreślić długość naszych nóg. Tak samo jak czółenka wydłużą optycznie nasze łydki i wprawią w kołyszący ruch nasze biodra. Nie stracimy na tym nic, a zyskamy wygodę, gdyż o wiele sprawniej i szybciej chodzi się w koturnach niż w butach na wysokim obcasie.

O ile szpilek nie założymy do długich spódnic, bo stylizacja będzie wyglądała karykaturalnie, to z całą pewnością możemy założyć do nich koturny. Sandały albo fantazyjnie wiązane materiałowe koturny będą pięknie prezentować się z sukienką maxi. Dodadzą nam wdzięku i kobiecości, a cała sylwetka nabierze smukłości.

Jeżeli zależy Ci na tym, aby Twoje nogi wyglądały na niesamowicie długie nawet latem w najbardziej upalne dni – postaw na koturny. To buty, które zdecydowanie pokażą wszystkim wokół, że wyglądasz olśniewająco niezależnie od pogody.